mapa serwisu
kontakt
Ustawa o OZE, która zastąpi dotychczasowe zapisy prawa energetycznego w zakresie systemu wsparcia, zakłada pozostawienie systemu kolorowych certyfikatów. Nowe przepisy mają jednak dostosować wysokość wsparcia do rentowności poszczególnych rodzajów źródeł. Nowy system będzie mocniej wspierał, nieopłacalne w obecnych warunkach, technologie, jak na przykład fotowoltaikę. Mniej dostaną natomiast producenci energii z wiatru, wody czy współspalania.
Nowe ustawa wprowadza współczynniki korygujące ilość otrzymywanych certyfikatów. Szybciej zwracające się źródła, otrzymywać mają tylko część certyfikatów (np. 0,7 certyfikatu za każdą wyprodukowaną megawatogodzinę). Źródła o mniejszej rentowności będą natomiast mogły otrzymać więcej niż jeden certyfikat za megawatogodzinę.
Świadectwa pochodzenia nie będą przyznawane dożywotnio w tej samej wysokości. Ich wartość będzie maleć w czasie eksploatowania instalacji. Odnawialne źródła będą jednak otrzymywać określone odsetki certyfikatów przez cały okres eksploatacji, umożliwia to bowiem ewidencjonowanie „zielonej energii".
Wprowadzone zostanie rozróżnienie na instalacje już oddane do użytkowania i nowe. Jednak właściciele istniejących instalacji nie mogą liczyć na zachowanie wobec nich dotychczasowego systemu. Ilość przyznawanych im świadectw pochodzenia także będzie maleć.
Ułatwione ma zostać funkcjonowanie systemu wobec generacji rozproszonej. Małe źródła korzystać będą ze zwolnień administracyjnych (np. zwolnienie z ubiegania się o koncesję) oraz wsparcia na poziomie inwestycyjnym. Wbrew sugestiom części specjalistów, ministerstwo nie zdecydowało się jednak na zastosowanie wobec najmniejszych źródeł tzw. feed-in taryf.
Zapytany o nowe przepisy Tomasz Dąbrowski, dyrektor departamentu energetyki w Ministerstwie Gospodarski, tłumaczy w rozmowie z CIRE, że nowy system ma być zoptymalizowany tak, by wsparcie pojawiało się w wysokości pozwalającej na rentowne funkcjonowanie z „rozsądną" marżą. - Ważne jest, by system wsparcia był tam, gdzie nie da się sfinansować inwestycji przychodami z rynku. Ma być też stabilny i nie powodować nadmiernych obciążeń dla odbiorców. Dzisiejszy system nie jest zoptymalizowany, bo z jednej strony koszty są znaczące, a z drugiej powstają głównie wiatraki i współspalania - mówi Dąbrowski zapewniając, że sumarycznie nowy system ma kosztować mniej niż obecny.
Ministerstwo Gospodarki ma już gotowy tekst ustawy o OZE. Wraz z nim powstały również tekst nowego prawa elektroenergetycznego i ustawy gazowej. Ze względu jednak na fakt, że materia regulowana dotychczas przez jedną ustawę, rozbita została na trzy akty, resort potrzebuje czasu by dograć je razem. Zwłaszcza, że prawo gazowe powstawało w innym departamencie i nie jest odpowiednio skorelowane z dwiema pozostałymi ustawami.
Ministerstwo nie przekaże do konsultacji ustawy, zanim nie zostanie ona dograna z prawem elektroenergetycznym i gazowym. Po zmianach, wszystkie trzy akty zostaną najprawdopodobniej upublicznione jednocześnie. - Najlepiej byłoby skierować do konsultacji wszystkie trzy ustawy razem. Inaczej większość uwag dotyczyć będzie tego, że nie można ocenić zapisów ustawy o OZE, gdyż brakuje dwóch pozostałych ustaw - tłumaczy w rozmowie z CIRE Tomasz Dąbrowski, dyrektor departamentu energetyki w Ministerstwie Gospodarski.
Bartłomiej Derski , CIRE.PL 18.05.2011